niedziela, 19 lutego 2017

cyberpunkowe przemyślenia #1 VR

Virtual Reality, VR, czyli po naszemu wirtualna rzeczywistość. Czym to w ogóle jest?

Z definicji to obraz sztucznej rzeczywistości stworzony przy wykorzystaniu technologii informatycznej. Prawda sama w sobie. „Wynalazek”, które swoje korzenie miał już w drugiej połowie ubiegłego wieku, jeśli nie wcześniej (to akurat kwestia sporna wymagająca odpowiedniego podejścia, która zależy też, jak bardzo uproszczonej wirtualnej rzeczywistości szukamy). Nie chcę się jednak skupiać na historii, a na tym, jakie skutki, czy to pozytywne czy negatywne, może przynieść ludzkości VR.


Zaczniemy od optymistycznego akcentu, czyli od pozytywnych stron popularności wirtualnej rzeczywistości (a nie wątpię, że taki wynalazek w przyszłości będzie łatwiej dostępny niż obecnie).

Chociażby nauka przyszłych:
- Pilotów samolotów czy helikopterów. Dzięki VR, która w założeniach ma oferować rzeczywistość, tylko że wygenerowaną komputerowo, piloci w łatwiejszy sposób będą mogli nauczyć się swojego fachu. Takie symulatory będą bardziej zaawansowane i przede wszystkim bardziej czułe i bardziej realistyczne od tych obecnych, bez ryzyka, że w przypadku błędu pilot zniszczy maszynę, a być może straci także życie. Trudno przewidzieć, czy to zastąpi naukę latania prawdziwym samolotem/helikopterem, ale będzie oferować większe możliwości dostosowania warunków pogodowych et cetera do potrzeb.
- Lekarzy/weterynarzy. Przeprowadzanie skomplikowanych operacji na pacjencie, który może umrzeć, ale będzie tylko wirtualnym bytem, który zachowuje się jak prawdziwy człowiek lub zwierzę? Brzmi mało stresująco. Nie niesie żadnego ryzyka, a pozwoli przygotować studentów medycyny na różne przypadki. I będą uczyć się na błędach w symulatorze, a nie na żywych pacjentach, którzy mogą się wypłaszczyć podczas zabiegu.
- Policjantów, strażaków, żołnierzy i tak dalej. Programy treningowe, w których nikt nie ucierpi? Ćwiczenie rozmaitych sytuacji, których przygotowanie i wykonanie w rzeczywistości może być trudne i niebezpieczne, a w VR to kwestia wybrania kilku/nastu/dziesięciu opcji?

Turystyka:
Chciałbyś/chciałabyś kiedyś wejść na szczyt Mount Everest, ale nie masz odpowiedniej sprawności fizycznej i wolnych stu tysięcy złotych, żeby opłacić wycieczkę, przewodników, sprzęt et cetera? Nic trudnego! Z VR będzie to jak najbardziej możliwe, a nie zaryzykujesz odmrożeń któregoś tam stopnia czy śmierci.
Chętnie wybrałbyś/wybrałabyś się na Hawaje czy inne tropikalne wyspy, ale boisz się latać/węży/pająków/czegokolwiek, co chciałoby Cię zjeść/jesteś leniwa? To też nie byłoby trudne do zrealizowania.
Marzysz o wycieczce do Czarnobyla, gdzie promieniowanie jest na sporym poziomie i nie wszystko można zwiedzać? VR Ci to umożliwi.

Rozrywka:
- Gry. Już teraz można założyć gogle na głowę, złapać za dwa kontrolery, które w grze widnieją jako miecz i tarcza i zabijać potwory, które spotkasz na swojej drodze. Myślę, że każdy gatunek gier nadawałby się do odtworzenia w VR. Wszystko zależy od kreatywności twórców.
- Filmy. Co jakiś czas pojawiają się newsy o tym, że w produkcji znajdują się filmy w 360 stopniach. Pozwoli nam to na swobodne obserwowanie konkretnych scen… oczami bohaterów filmu. Kobiety będą mogły patrzeć na męskie klatki piersiowe, a mężczyźni, no cóż, na damskie.
Pod tę „kategorię” można również podczepić jakiekolwiek relacje z imprez sportowych. Mecze piłki nożnej, ręcznej, siatkówki, koszykówki, gale boksu, MMA czy innych mniej lub bardziej egzotycznych sportów, a wszystko to z perspektywy zawodników. Albo nawet piłki, o ile ktoś się skusi na stworzenie takiej opcji. Do wyboru, do koloru.
- Książki. Pod warunkiem, że będą specjalnie „pisane” pod wirtualną rzeczywistość. Wcielenie się w chociażby wiedźmina Geralta i „przeżywanie” jego przygód? Brzmi nieźle.

Przykłady można wymieniać i wymieniać, a wszystkie opierają się na kilku założeniach. Że VR będzie równie „realistyczne”, co prawdziwa rzeczywistość, że ludzie „wchodzący” do symulatory będą wszystko wyraźnie widzieć, będą czuć, słyszeć itd. otoczenie.

Ale żeby nie było zbyt kolorowo, przejdźmy teraz do możliwych negatywnych skutków popularności VR:

- Wspomniane symulatory pomagające w nauce przyszłych pilotów itp. Studenci mogą z pobłażaniem podchodzić do zajęć i traktować wirtualne byty jako, no cóż, wirtualne byty. Co może przełożyć się na niedbałość podczas prawdziwych operacji/lotów/sytuacji.
- Gry. W produkcji jest już siódma część serii „Resident Evil”, która będzie oferować rozgrywkę z goglami wirtualnej rzeczywistości. Niby nic wielkiego, ot, coś, na co czeka spora liczba graczy, wcielić się w znaną postać i samemu chodzić po korytarzach, samemu walczyć z zombie et cetera. Problem w tym, że nawet doświadczeni gracze i entuzjaści horrorów mieli problemy ze strasznymi momentami, które w tej grze występują. Łatwo stracić poczucie kontaktu z rzeczywistością i łatwo wczuć się w grę. Obecnie mamy tylko obraz i dźwięk, ale już to potrafi przestraszyć zdrowych ludzi i mogą mieć niekorzystny wpływ na osoby, które mają problemy z sercem czy chorują na padaczkę.
- Pornografia. Podobno przez rozpowszechnienie się Internetu coraz więcej kontaktów międzyludzkich zostało przeniesionych na różne komunikatory. Facebook, Gadu-Gadu, Whatsapp i inne takie. Kto nie używał chociażby jednego z nich do rozmowy ze znajomymi? No właśnie. Ludzie często wolą przeprowadzić rozmowę przez Internet niż ruszyć tyłek i spotkać się na kawę/piwo/cokolwiek.
Jednak jaki związek ma pornografia z kontaktami międzyludzkimi?
Jestem pewien, że to głównie dzięki pornografii VR rozstanie spopularyzowane. Ta gałąź „rozrywki” pomogła chociażby w rozprzestrzenieniu kaset i płyt CD/DVD. Jeśli ktoś nie wierzy, to wystarczyłoby udać się do jednego z punktów wypożyczania kaset/płyt, o ile jeszcze jakieś są otwarte. Swego czasu filmy dla dorosłych były wypożyczane równie często, co zwyczajne.
Normalnego użytkownika jednak nie będzie obchodziło co sprawiło, że gogle wirtualnej rzeczywistości będą tanie i łatwo dostępne. Dla niego liczy się sam produkt. Oraz to, że dzięki takiemu sprytnemu urządzeniu będzie mógł się wcielić w aktora porno, który wiadomo co robi z aktorkami porno. Jeśli do zmysłu wzroku i słuchu dojdzie także zmysł węchu oraz dotyku… Czy nie łatwiej będzie odpalić odpowiedni film w VR niż znaleźć prawdziwą kobietę/mężczyznę, z którym będzie można spółkować? Oczywiście, że tak. Nie mówię, że większość osób będzie wolało taką alternatywę, ale jeśli wirtualna rzeczywistość będzie oferowała takie same doznania, a często nawet lepsze (bo to w końcu aktorzy porno, którzy specjalnie trenują wytrzymałość etc.), to dlaczego nie korzystać z takiego rozwiązania? Może to doprowadzić do tego, że ludzie pozamykają się we swoich domach i gdy będą czuli potrzebę, to założą gogle i tyle. Po co szukać kogokolwiek, skoro pod ręką jest coś łatwiej dostępnego? Po co mieliby się wiązać? Po co mieliby zakładać rodziny? Po co mieliby porozmawiać z żywymi ludźmi, skoro mogliby zrobić to samo w VR albo ze Sztuczną Inteligencją (o tym innym razem)?
Rozpowszechnienie VR mogłoby doprowadzić do tego, że wirtualna rzeczywistość byłaby swego rodzaju narkotykiem. Ucieczka przed prawdziwymi problemami. Chociażby dla bezdomnych. Co z tego, że jego prawdziwe ciało marznie albo cierpi z głodu, skoro może zanurzyć się w film/czyjeś wspomnienia i jego prawdziwe zmysły zostaną zastąpione przez wirtualne? Na pewno znalazłby się ktoś mądry, kto mógłby wykorzystać tak potężne „narzędzie”. Kilka „sesji” za darmo, a potem płać za kolejne. I kolejne, bo problemów na pewno będzie więcej, gdyż ucieczka nie sprawi, że się ich pozbędziemy. I tak dalej, i tak dalej…


Aktualnie wirtualna rzeczywistość to jedynie zabawka i wątpię, żeby ktoś traktował ją bardzo poważnie. Oczywiście z czasem przybywa coraz to więcej osób, które chciałyby wykorzystać to raczkujące medium, ale myślę, że prawdziwa rewolucja jeszcze przed nami. Jednak to tylko moja opinia i jeśli masz inną, to bardzo chętnie chciałbym o niej przeczytać.

8 komentarzy:

  1. Wpadłam, bo pojawiłeś się u mnie, więc i ja z ciekawości chciałam zobaczyć, co masz u siebie.
    Muszę przyznać, że ciekawy post. Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się właśnie nad wirtualną rzeczywistością. Jakoś nie interesowałam się tym, a tutaj wiele interesujących informacji. Postęp jak tak szybki i świat rozwija się w takim tempie, że czasem człowiek zastanawia się, co będzie za kilka lat, skoro już mamy takie "cuda". Ja jestem zwolennikiem raczej takich tradycyjnych "wynalazków". Nie bawię się w jakieś dziwne, nowoczesne rzeczy :P Laptop, komórka z dostępem do internetu w zupełności mnie zadowala. Pozdrawiam
    [kolekcjoner-cial]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No hej.
      Właśnie że świat rozwija się naprawdę powoli, tylko my tego po prostu nie zauważamy. Nie wszyscy od razu informują o zmianach, na przykład NASA sporo czeka, aż się upewni, że przekazane przez nich wieści są pewne. No i właśnie przez to, że informacje pojawiają się "nagle", nas to po prostu dziwi i nagle zauważamy, że poszło coś do przodu. ; )
      Jestem pewien, że większość z rzeczy, które dzisiaj traktujemy jako nowości, w przyszłości będą na porządku dziennym. Chociażby inteligentne domy, drony (które są coraz częściej wykorzystywane, o czym będzie w którejś to notce) czy gogle wirtualnej rzeczywistości. Ale trzeba na to poczekać.
      Sam mam niewiele zabawek. Słowo-klucz: "zabawek". Nie jestem skłonny wydać kilku albo nawet kilkunastu tysięcy na drona z dobrą kamerą i tak dalej, a to dlatego, że nie potrzebuję takiego urządzenia do pracy. Do pisania wystarcza długopis/ołówek/pióro i kartka papieru. : )

      Pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń
  2. Sorry za zwięzłość, ale VR cały czas dla mnie brzmi jak matrix. Zbyt odległa perspektywa, by w jakikolwiek sposób mnie martwiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Wszystko zależy od przystępności cenowej. Obecnie niewiele osób (spośród wszystkich posiadaczy, liczę też zwykłych użytkowników, którym nie potrzeba czegoś mocnego) jest w posiadaniu odpowiednio dobrego komputera, który udźwignąłby VR. Koszt to kilka tysięcy złotych, na gogle także trzeba trochę wydać. Można też kupić odpowiedni telefon, ale to też koszta. Jeśli cena spadnie, to na pewno więcej osób się tym zainteresuje, między innymi ja. X) Ale jak wspomniałem w komentarzu powyżej, nie interesuje mnie inwestycja w zabawkę, której nie będę aż tak często używał.

      Pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń
  3. Ciekawy post. Fajnie są tu przedstawione obiektywne wady i zalety wirtualnej rzeczywistości. Moim zdaniem największe korzyści z niej są w zakresie nauki, bo najlepiej uczyć się w bezpiecznym otoczeniu, gdzie możemy pozwolić sobie na błąd. Chętnie bym tego spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej, jeśli wirtualna rzeczywistość zastąpi nasz żywot. Od dzieciństwa podłączeni do maszyny, tkwiący w symulacji bez wiedzy, że to nieprawdziwy świat. „Matrix” poruszył podobne tematy. Ale w tym momencie włączył się już mój wrodzony pesymizm.

      Już teraz są chociażby symulatory samolotów, w których piloci stawiani są w różnych sytuacjach. Gdyby tylko dodać do tego gogle VR i sprawić, by odczucia były bardziej realistyczne...

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń
  4. Spodobały mi się możliwości jakie zaproponowałeś pod hasłem "turystyka". Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemniej zawsze będzie nam towarzyszyło uczucie, że to tylko iluzja, być może równie realistyczna co nasze codzienne życie, ale wciąż iluzja.
      Na razie jednak jeszcze sporo brakuje do pełnoprawnych przeżyć w VR.

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń

W sieci zanotowano wiele anonimowych wejść. Zostaw komentarz, by system mógł zacząć proces autoryzacji.