niedziela, 5 marca 2017

cyberpunkowe przemyślenia #3 Marines versus Imperium Rzymskie

W ramach trzeciej odsłony cyberpunkowych przemyśleń pozwoliłem sobie na przetłumaczenie bardzo ciekawego artykułu na język polski. Zdaję sobie sprawę i lojalnie uprzedzam, że mój angielski nie jest perfekcyjny, dlatego nie ukrywam, że mogą pojawić się błędy w tłumaczeniu.
Zapraszam do czytania,
graf zer0.


"Rome, Sweet Rome": Czy pojedyncza jednostka marines mogłaby zniszczyć Imperium Rzymskie?

To było hipotetyczne pytanie, które przerodziło się w długą, internetową dyskusję i w film, który jest obecnie w produkcji: Czy mała grupa ciężko uzbrojonych, współczesnych marines mogłaby zniszczyć Imperium Rzymskie w czasach jego świetności?
James Erwin przeglądał Reddita podczas przerwy na lunch, kiedy znalazł wątek związany z jego zainteresowaniami. Użytkownik o pseudonimie "The_Quiet_Earth" wrzucił pytanie: "Czy mógłbym zniszczyć całe Imperium Rzymskie podczas panowania Augustusa, jeśli przeniósłbym się w czasie ze współczesnym batalionem marines?"
To pytanie poruszyło struny w duszy trzydziestosiedmioletniego Erwina, technical writer z Des Moines w stanie Iowa, któremu przytrafiło się kończyć książkę o tytule "The Encyclopedia of U.S. Military Actions (Through Facts on File). James powiedział, że nie był zachwycony wcześniejszymi próbami odpowiedzenia na to pytanie, dlatego pod pseudonimem "Prufrock451" napisał własną odpowiedź. Efektem tego była krótka historia o fikcyjnej 35th Marine Expeditionary Unit (MEU), która nagle zniknęła ze współczesnego Kabulu i pojawiła się w okolicach rzeki Tyber w dwudziestym trzecim roku przed Chrystusem. Erwin wrzucił fragment, skończył posiłek i przerwę.
Po pracy James sprawdził Reddita. Tysiące użytkowników przeczytało jego post i żądało więcej. Podekscytowany i przytłoczony Erwin kontynuował wrzucanie części tego rosnącego internetowego fenomenu. Następnego dnia zlokalizowana w Los Angeles firma Madhouse Enternainment skontaktowała się z nim, by go reprezentować. W ciągu tygodnia, po tym jak Erwin umieścił ponad trzy i pół tysiąca słów, Warner Brothers Studios kupiło prawa do ekranizacji.
Historia Jamesa, zatytułowana "Rome, Sweet Rome", zdobyła miano kultu pośród użytkowników Reddita, własne podforum na stronie i zainspirowała fanów muzyki oraz sztuki. Ale od początku otrzymywał komentarze krytykujące szczegółowość jego powieści. Inni użytkownicy komentowali. Historycy komentowali. Marines komentowali. 
– Zdecydowanie możesz opowiedzieć historię podobną do tej, którą wrzuciłem podczas mojej przerwy na lunch bez robienia wcześniejszego researchu – powiedział Erwin, twórca encyklopedii i dwukrotny mistrz "Jeopardy!" (taki turniej w Ameryce). – Jakikolwiek marine zobaczy błędy i jestem pewien, że jeśli byliby w okolicy Rzymianie, powiedzieliby to samo. – Planuje zrobić intensywny technologiczny research podczas procesu screenwritingu (brakuje mi polskiego odpowiednika).
Ignorując powodujące problemy pytania o podróżach w czasie i te, dlaczego chwilowo przeniesieni marines mieliby czuć się zmuszeni do zniszczenia imperium, czy pojedyncza MEU mogłaby zniszczyć Imperium Rzymskie? Żeby przebrnąć przez masę takich samych internetowych odpowiedzi, PM (skrót od nazwy portalu Popular Mechanics) porozmawiało z ekspertem od rzymskich militariów i dowiedziało się jak prawdopodobnie obie strony ustawiłyby się w takim konflikcie.


Piechota.

Typowa MEU składa się z dwóch tysięcy dwustu żołnierzy razem z artylerią i pojazdami. Zgodnie z oryginalną historią Erwina (która to zostanie przerobiona na film), marines zostaliby przeniesieni w czasie z tym, co mieliby ze sobą, wliczając czołgi M1 Abrams, kamizelki kuloodporne, karabiny M4 i granaty.
W roku, który wybrał Erwin (23 p.n.e.), panował Augustus, wnuk siostry Juliusza Cezara i pierwszy cesarz rzymski. Jego legiony liczyły prawie 330.000 mężów. Nosili ciężkie skórzane i metalowe pancerze, nosili miecze i oszczepy oraz posługiwali się katapultami. Prawdopodobnie nigdy wcześniej nie słyszeli dźwięku eksplozji.
– Oczywiście jest ogromna różnica w sile ognia – mówił ekspert Adrian Goldsworthy. – Rzymskie pancerze byłyby nie tylko bezużyteczne w starciu z pociskiem karabinu — nie wspominajmy nawet o wyrzutni granatów czy o karabinie maszynowym kalibru .50 — ale także prawdopodobnie zniekształciłyby wygląd pocisku i sprawiłyby, że rany byłyby gorsze. 
Jednakże w historii Erwina marines nie byliby zaopatrzeni w pociski, baterie ani benzynę ze współczesnego świata.
– Nie byłoby opcji zdobycia alternatywy dla tych zapasów w antycznym świecie – powiedział Goldsworthy – Przeciętna jednostka marines nie jest zdolna do zbudowania rafinerii ropy, generowania elektryczności czy stworzenia narzędzi do zrobienia części zamiennych do ekwipunku. – I nawet jeśli mogliby ogarnąć, jak to zrobić, prawdopodobnie zajęłoby to wiele miesięcy albo nawet lat. Im szybciej marines skończyłaby się benzyna, tym szybciej ich czołgi zamieniłyby się w bezużyteczne bryły metalu.
– W krótkim okresie i na otwartym terenie współczesna piechota byłaby zdolna do zmasakrowania antycznych żołnierzy z niewielkim ryzykiem – mówił Adrian – jednak nie mógłbyś wspierać współczesnej piechoty. Więc wszystkie te bronie i pojazdy mogłyby zrobić krótką, dramatyczną i nawet niszczycielską prezentację, ale bardzo szybko stałyby się bezużyteczne. Prawdopodobnie w ciągu paru dni.


Posiłki.

Historia Erwina przewiduje, że nie byłoby kolejnych marines, którzy przenieśliby się w czasie, mimo że mogliby rekrutować ludzi w antycznym świecie. Marines musieliby to zrobić; nawet w najgorszych okresach, Imperium Rzymskie mogło zwerbować tysiące żołnierzy kiedykolwiek tylko chcieli.
– Rzymski centurion mógłby powiedzieć: "weźmy tysiąc tych ludzi. Pięciuset z nich nie wróciło? Weźmy kolejne pięćset". – powiedział Erwin. – Amerykanie nigdy nie byli dobrzy w wysyłaniu ludzi jako mięso armatnie. Marines byli lepiej wyszkoleni i dużo trudniejsi do zastąpienia. Żaden marine nie widział siebie jako trybik i żaden nim nie był.
Obie strony szczyciły się tym, że miały kompetentnych przywódców nawet na najniższym szczeblu. Goldsworthy mówił, że bitwa zależałaby od tego, kto miałby lepszych oficerów. Erwin wierzy, że to byłoby szokujące i ogromne w liczbach.
– Marines są najlepsi wojownikami jacy istnieli – mówi James – ale nawet oni nie mogliby walczyć z nieskończoną falą żołnierzy. Nikt nie mógłby.


Taktyka.

Rzymskie legiony i marines są dobrze wyszkoleni z przejrzystą strukturą i hierarchią dowodzenia. Eksponują agresję, dominację nad przeciwnikiem, spójność jednostki i bycie elastycznym na polu walki.
– Łatwo jest zarządzać ludźmi jak figurami szachowymi i zmusić do marszu w jedną stronę – powiedział Erwin. – Ale jeśli masz zasadniczo wielkie grupy ludzi idących ku siebie z nożem na gardle, ciężko jest się trzymać planu. Muszą więc improwizować. 
Rzymianie poleganiu na zastraszaniu ich przeciwników. Maszerowali równym krokiem i wydawali się jak tak duzi i tak rzucający się w oczy, jak to było tylko możliwe, nakładając tarczę, by chronić się nawzajem przed atakiem. Ale ubieranie jasnych ubrań i ustawianie się w szeregu nie byłoby dobrą strategią przeciwko jednostce marines, która prawdopodobnie zastosowałaby wojnę partyzancką dopóki Rzymianie by maszerowali.
Jeden plus dla marines: znajomość historii. Marines wiedzieli z historii Rzymian, że legiony byłby podatne na zasadzki, jak chociażby ta, która doprowadziła do sromotnej klęski w bitwie o Las Teutoburski. Marines mieliby jednak wielkie przeszkody w postaci nawigacji. Oprócz utraty nawigacji satelitarnej, ich współczesne mapy byłyby praktycznie bezużyteczne — wszystko od biegu rzek do lokalizacji lasów byłoby znacznie inne. Ale w przypadku pierwszego starcia z marines, Rzymianie mogliby o tym nie wiedzieć.
Kluczem do przeżycia marines byłoby ciągłe poruszanie się i unikanie zatrzymania się w jednym miejscu. Jeśliby ciągle stali, Rzymianie mogliby bardzo łatwo ich otoczyć i skorzystać z ich liczebności. Rzymianie prawdopodobnie mieliby różnorodne, paskudne maszyny oblężnicze, jak na przykład skorpion rzymski, wielka kusza, która mogła szybko wystrzeliwać długie bełty. Rzymianie byli też bardzo dobrze znani z tego, że odcinali przeciwników od dostępu do wody i zapasów jedzenia, zmuszając ich do poddania się lub do śmierci.


Kto by wygrał?

Historyk Goldsworthy mówił, że MEU prawdopodobnie przegrałoby w dłuższym okresie — bez możliwości do uzupełnienia zapasów ich współczesnej broni, nie byliby w stanie przezwyciężyć liczebność Rzymian. Jednakże, jak mówi, mogliby zachwiać Imperium Rzymskim, zachęcić do wojny domowej i spowodować regionalne podziały.
– Marines mogliby skompromitować Cesarza niszcząc armię w pobliżu Rzymu – powiedział. – Ale byłoby ich zbyt mało, żeby kontrolować Rzym — który liczył sobie milion mieszkańców albo i więcej — więc zostawmy imperium w spokoju.

Co z filmem? Erwin mówi, że zna zakończenie, ale nie zamierza go zdradzić w najbliższym czasie. Aktualnie zamierza porzucić pracę technical writera, żeby w pełni poświęcić się tworzeniem scenariusza. Data premiery ekranizacji "Rome, Sweet Rome" albo jak zostanie ten film nazwany, jest wciąż nieznana.


9 komentarzy:

  1. Ciekawy motyw, starożytna bitwa, w której jedna ze stron miałaby dostęp do broni palnej.
    Co do tłumaczenia, ja nie zaobserwowałam większych problemów. Dobrze przetłumaczony tekst, więc gratulacje :)

    https://szufladowe-banialuki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać, że spotkałam się również z wątkiem na którymś forum (może to był nawet reddit) w którym gościu starał się w pewnym sensie "odtworzyć" przebieg bitwy między współczesną armią, a armią chińską ze starożytności. Warto było coś takiego przeczytać

      Usuń
    2. Również uważam, że to ciekawe, dlatego pokusiłem się o tłumaczenie.
      Myślę, że mogło być bardziej gładkie stylistyczne; sam znalazłem dwa błędy już na starcie. Tak to już jest, gdy czyta się tekst po jakimś czasie.
      I jak wspominałem, język angielski nie jest moją najmocniejszą stroną, ale dziękuję za miłe słowa, doceniam.

      Wszystko rozbija się o liczby. Jestem pewien, że przy wykorzystaniu obecnej technologii nie byłoby najmniejszych problemów z pokonaniem jakiejkolwiek armii przed dwudziestym wiekiem. Dzisiejsza artyleria ma nieporównywalnie większy zasięg i gdyby chodziło tylko o jedną bitwę, współczesna armia zdecydowanie by wygrała.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Poczekam na film, może być fajny, o ile sprawy za bardzo nie zbanalizują.
    O ile pamiętam był podobny film japoński (chyba japoński). Czołg, helikopter i trochę piechoty ląduje w czasach szoguna. Trochę zamieszali, później wróg się oswoił. Czołg zwabili do "wilczego dołu" z wkładką ogniową, ludzi wybili zmasowanym atakiem (coś mi się przypomina grad strzał) reszta sprzętu w połowie bitwy została bez paliwa i amunicji. Nie pamiętam tylko czy helikopter zestrzelili, czy się uziemił. Imperium Rzymskie to była jednak przestrzeń i masa ludzi. Mało dróg, dużo niespodzianek. IMHO Po paru potyczkach lub większej bitwie "nasi" pewnie sami by zmienili kamizelki kuloodporne na pancerze, chyba wygodniejsze w dłuższych marszach. Natomiast spokojnie marines mogliby pokonać Rzym, gdyby nie walczyli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jak to będzie z tym filmem. Nie nastawiam się jakoś specjalnie na to, że wyjdzie z tego megahit, zresztą, nigdy tego nie robię, żeby się nie zawieść.

      Hmm, poszukam w Internecie informacji o wspomnianym przez Ciebie filmie. Przyznam, że nigdy nie słyszałem o czymś takim, dlatego uznałem, że pomysł Jamesa Erwina jest całkiem interesujący.

      Czy ja wiem, że antyczne pancerze były wygodniejsze? Lżejsze na pewno. Osobiście nie miałem na sobie ani takiego, ani kamizelki kuloodpornej. Nosiłem jedynie kolczugę, która była całkiem ciężka. Fakt faktem miałem wtedy raptem dziesięć lat.
      Ogółem marines są przyzwyczajani do noszenia pełnego ekwipunku. Ba, jednym ze sprawdzianów jest bieg bodajże na dwanaście mil z całym wyposażeniem i trzeba się zmieścić w określonym czasie.
      Może i przerzuciliby się na rzymskie pancerze, kto wie?

      W sumie nie wzięto pod uwagę tego, że przecież współcześni ludzie mogli przenosić choroby dla nas nieszkodliwe, ale dla antycznych Rzymian zabójcze. Coś w stylu gorączki, która zbierała żniwo wśród Indian.

      Pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń
  3. Jakoś wcześniej przy oglądaniu takich filmów o tym nie myślałem, ale ciekawe ile współczesny człowiek by w dawnych czasach wytrzymał, zanim jakaś choroba by go wykończyła. To działa i w drugą stronę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie współczesny człowiek powinien być bardziej odporny na choroby niż antyczny. Chociaż kto wie czy w starożytności nie szalał wirus niegroźny dla żyjących wtedy ludzi, ale zabójczy dla współczesnych. Sytuacja odwrotna do tej, którą wspomniałem w poprzednim komentarzu.

      Ale podobno naukowcy powiedzieli, że czas cały czas płynie do przodu i niemożliwe jest jego zatrzymanie, a co dopiero przewinięcie do tyłu. ; )

      Pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń
  4. Jestem bardzo ciekawa zakończenia tej historii.Uwielbiam takie klimaty i z niecierpliwością będę czekać na film. Mam nadzieję, że się nie zawiodę ;)
    Pozdrawiam
    Ania M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Ja jestem ogółem ciekaw tego, w jaki sposób film zostanie w ogóle zrealizowany. Często oczekuję głębi po różnych produkcjach, bo z wiekiem bardziej interesują mnie aspekty psychologiczne niż sama wartka akcja. Oczywiście nie spodziewam się po tym filmie żadnych poważnych dyskusji, filozoficznych dysput, et cetera. Sądzę, że to będzie kolejny film akcji, jakich wiele, tyle że w ciut oryginalnym settingu.

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń

W sieci zanotowano wiele anonimowych wejść. Zostaw komentarz, by system mógł zacząć proces autoryzacji.