niedziela, 12 marca 2017

cyberpunkowe przemyślenia #4 CIA i bezpieczeństwo

Sobota pokrzyżowała moje plany.
Ogółem chciałem napisać pseudo-recenzję książki, ale zamiast niej będzie pseudo-recenzja filmu, który obejrzałem wczoraj i który mile mnie zaskoczył. Pojawi się już we wtorek.
Niedziela to dzień, w którym mam zamiar publikować swoje cyberpunkowe przemyślenia i mam nadzieję, że nigdy nie skończą się moje pomysły. Na razie mi to nie grozi, bo mam zapas tematów na jakiś czas, a co chwilę przychodzą nowe. Tak było właśnie wczoraj, czego efektem jest dzisiejszy tekst zastępujący rozmyślania na temat e-booków i ich wpływu na rynek książek. Ten drugi pojawi się za tydzień.
Zapraszam do czytania,
graf zer0.


Przyznam szczerze, telewizji praktycznie w ogóle nie oglądam. Stoi sobie ten telewizor, rzadko kiedy jest włączany, głównie wtedy, kiedy potrzebuję szumu w tle, a nie chcę słuchać muzyki. Czasem ratuje mi tyłek, kiedy nie mam możliwości obejrzenia filmu na Internecie (limity i tak dalej), jak stało się chociażby wczoraj.
Tak się zdarzyło, że miałem akurat włączone „Wiadomości” czy inne „Fakty”, pewien nie jestem. Usłyszałem co nieco o bezpieczeństwie i zagrożeniach, które mogą nam grozić ze strony CIA. Zabrzmiało to trochę zabawnie, bo czy organizacja z siedzibą w Stanach Zjednoczonych fatygowałaby się z wysyłaniem jednego albo nawet dwóch ze swoich agentów do Europy Zachodniej, dokładniej do Polski, by kropnąć jakiegoś grafomana piszącego opowiadania i cyberpunkowe przemyślenia? Niechby to był nawet dron. Chciałoby im się? Zapewne nie.
Otóż zagrożenie nie czeka na nas ze strony wyszkolonych żołnierzy, ale ze strony… elektrycznej szczoteczki do zębów!
To zaciekawiło mnie najbardziej, ale zacznijmy od początku.
We współczesnych czasach większość osób w krajach cywilizowanych posiada przynajmniej dwa urządzenia, które podpięte są do globalnej sieci: komputer/laptop oraz smartfon. Tendencja jest wzrostowa; coraz więcej osób przekonuje się do nowinek technologicznych, które może nie zawsze wykorzystywane są w pełni swoich możliwości, ale jednak są.
Mamy smartfona, mamy komputery osobiste albo laptopy. Co jeszcze może się znaleźć w naszym domu z dostępem do Internetu?
Lodówki. Mikrofalówki. Konsole. Czytniki e-booków. Całe inteligentne domy, którymi można zarządzać dzięki aplikacji zainstalowanej na smartfonie.
Przy odrobinie umiejętności i samozaparcia każdy z nas jest zdolny do włamu na takim urządzeniu. I chociażby lodówka mogłaby zostać wykorzystywana do podsłuchiwania rozmów w kuchni. Brzmi przerażająco, prawda?
O tym, że kamerka i mikrofon w laptopie mogą zostać shackowane, wiemy już od jakiegoś czasu. Szef CIA powiedział, żeby lepiej je zakleić/zasłonić, Mark Zuckerberg, właściciel Facebooka, również to zrobił, czego dowodem było zdjęcie, które kiedyś wrzucił do sieci. Myśl, że właśnie w tej chwili ktoś po drugiej stronie globu patrzy na nas dzięki kamerce internetowej… Niezbyt zachęcająca, prawda?
Teoretycznie zwyczajny Kowalski nie jest specjalnie interesujący z punktu widzenia rządów. Ale czy to znaczy, że możemy być bezpieczni? Ktoś inny może uznać nas za odpowiedni cel, ktoś może włamać się na nasz komputer i podrzucić nam szkodliwe oprogramowanie. Przykładem może być keylogger, rejestrujący klawisze naciskane przez użytkownika. Jedno logowanie na konto bankowe i cybernetyczny włamywacz ma nasze dane i bezproblemowo może nas okraść z ciężko zarobionych pieniążków.
Kolejna osoba może się włamać i nas obserwować. Przykładowo zostawimy otwartego laptopa, hacker skorzysta z kamerki i nas nagra, a potem wrzuci wideo w sieć. Ktoś całkiem przypadkiem może zostać internetową gwiazdą. A my o tym nie będziemy nic wiedzieć.
Ale w gruncie rzeczy nic nie powinno nam się stać, większego uszczerbku na zdrowiu fizycznym nie doznamy (nikt nie wspomina wyrwanych włosów z głowy czy obgryzionych paznokci z nerwów). Co ze wspomnianym zabijaniem poprzez urządzenia?
Pomysł z zabójczą elektryczną szczoteczką do zębów wydaje mi się absurdalny, ale co z innymi urządzeniami?
Jakiś czas, rok, może dwa lata, temu było głośno o tym, że można włamać się do komputera zainstalowanego w samochodzie. Idealne do zrobienia komuś żartu, czyż nie? Ale co w momencie, kiedy będzie można przejąć zdalne sterowanie nad autem, przyspieszyć i je rozbić? Albo po prostu wyłączyć hamulce?
Co, jeśli w przyszłości będą możliwe także włamania do samolotów bezpośrednio z ziemi? Przecież to idealna okoliczność do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego! Podobnie jest przecież z metrem czy pociągami na powierzchni. Chwila grzebania w systemie, naprowadzanie składów na jeden tor, czołowe zderzenie i masa ofiar śmiertelnych przy niskim nakładzie pracy gwarantowana.
Ponownie nie chcę wyjść na paranoika czy pesymistę. Szkodliwe oprogramowanie i włamania do komputerów istnieją od początków tej technologii i od początków starano się przed nimi bronić. Zapewne powstaną nowe wersje różnorodnych antywirusów i programów ochronnych, które uniemożliwią włamania do komputerów.
Istnieje także dużo łatwiejsze rozwiązanie. Odcięcie się od Internetu.

Ale czy w dwudziestym pierwszym wieku jest to w ogóle możliwe?

14 komentarzy:

  1. Myślę, że nie jest to możliwe. Co jakiś czas staram się ograniczyć, ale to już część życia, obowiązków, część dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Na pewno byłoby to bardzo trudne, bo jak sama mówisz, często to już część naszego życia. Sam praktycznie jestem przez cały dzień zalogowany w sieci. Czy to Facebook, Messenger, Blogspot czy Discord - nie ma żadnego znaczenia.

      Plus Internet zdecydowanie ułatwia życie. Szukasz odpowiedzi na jakieś pytanie? Internet. Szukasz jakiegoś nowego przepisu? Internet. Chcesz sprawdzić stan konta bankowego w kilka sekund? Internet. I tak dalej.

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń
  2. Dobrze, że poruszasz ten temat, bo często spotykam się z zaskoczeniem stulecia, że coś może się stać. Ktoś może mnie oglądać przez kamerkę? Podsłuchiwać? No co ty, nie żartuj! Jak zawsze, większość ludzi myśli, że pewne rzeczy dzieją się tylko gdzieś tam, a ich nigdy nie dotkną. Osobiście uważam, że przezorny zawsze ubezpieczony- lepiej uważać niż nie uważać wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Teoretycznie przeciętny Kowalski powinien być spokojny, gdyż jego życie nie jest aż tak interesujące jak myśli. Moje zdecydowanie nie jest i jedyną ciekawą rzeczą, o jakiej mógłby dowiedzieć się potencjalny hacker, jest hasło do konta bankowego.

      Ale w Ameryce przyznano, że bodajże każdy kandydat na prezydenta Francji miał założony podsłuch. Bo takie osoby są po prostu ciekawe. Szarzy ludzie w większości nie mają się czego obawiać.

      Niemniej nie chciałbym być przez kogoś podglądany. ; )

      Dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam,
      graf zer0.

      Usuń
  3. Tyle pytań...
    Funkcjonowanie bez internetu obecnie trudne. Chociażby dlatego, że ludzie tyle spraw tam załatwiają ( np. opłaty, poszukiwania lekarzy, miejsc na mapie) , kontaktują się z ludźmi po drugiej stronie kuli ziemskiej... nie... nie w dwudziestym pierwszy wieku. Nie wydaje mi się. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Trudne, acz nie jest niewykonalne. Wymusiłoby to na pewno znacznie częstsze interakcje międzyludzkie. Nie wiesz, jak ugotować jajko? Pytasz kogoś. Et cetera. Podobnie z innymi zagadnieniami.

      Być może więcej ludzi zaczęłoby czytać książki, choć szukanie informacji byłoby bardziej czasochłonne. Przecież funkcja "ctrl+f" to jedna z najlepszych rzeczy, jaka została wynaleziona!

      Pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń
  4. Internet of things to imo zawsze była dosyć niebezpieczna koncepcja, dlatego osobiście - chociaż bez internetu per se żyć nie mogę - nie mam inteligentnej pralki, piekarnika, szczoteczki ani nic z tych rzeczy. Nawet telewizora nie podpięłam do sieci. Ponad wszystko, wydaje mi się to zbędne. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Teoretycznie już teraz można sterować całym domem za pośrednictwem aplikacji zainstalowanej na naszym smartfonie. Wygoda albo lenistwo, zależy jak na to patrzeć. Dla mnie to też lekkomyślność, bo dzięki temu oferujemy dostęp osobom, które znają się co nieco na technologii.

      Telewizor z wi-fi jeszcze jest zrozumiały, gdyż dzięki niemu można oglądać filmy na Internecie czy YouTube.

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń
  5. Trochę teoria spiskowa, trochę prawda. Niestety tak to w tym XXI wieku wygląda. Co gorsza, można nas namierzyć nawet jak telefon jest wyłączony. Beż internetu da się żyć, bez problemu, choć prosić szefa, żeby wypłacał pensję w gotówce może być dziwne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Mimo że czasem lubię poczytać o teoriach spiskowych, to zdecydowanie nie jestem ich fanem. Ot, dopowiadanie szczegółów w taki sposób, żeby pasowały do całości. Co nie zmienia faktu, że część z takich teorii okazało się prawdą.

      Trzeba jednak pamiętać o tym, że w mojej serii przemyśleń na wszystko patrzę właśnie pod kątem cyberpunku. W świecie niedalekiej przyszłości inwigilacja przez rozmaite organizacje rządowe zapewne nie byłaby niczym dziwnym.

      Czy dziwne? Mnie w pracy zapytali, czy chcę wypłatę do ręki czy na konto. I nawet po wybraniu opcji, że na konto, Internet w dalszym ciągu nie jest potrzebny. Przecież można udać się do banku i bezproblemowo wypłacić pieniążki. ; ) Podobnie ze sprawdzeniem stanu konta, tylko wiadomo, Internet oferuje nam tę wygodę, że takie sprawy można załatwić bez ruszania się z domu. Ba, już praktycznie wszystko da się załatwić przez sieć.

      Dziękuję bardzo za komentarz i serdecznie pozdrawiam,
      graf zer0.

      Usuń
  6. Myślę, że to są po porstu nasze czasy. Trochę smutne ale prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Teoretycznie mamy na to wpływ, ale z drugiej strony: czy ktokolwiek z nas chciałby dobrowolnie całkowicie zrezygnować z Internetu?

      Pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń
  7. Życie bez internetu we współczesnym świecie jest moim zdaniem nierealne. Co włamań itp to ja zdecydowanie nie mam skłonności do paranoi i na pewno nie mam zamiaru zaklejać kamery czy mikrofonu w komputerze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Yep, mam podobnie. Nie bawię się w zaklejanie kamerki na laptopie, bo i tak nie robię niczego złego przed nim. Ani ciekawego. X)

      Warto jednak uświadomić ludzi, że istnieje taka szansa, że ktoś może zechcieć nas podglądać. Wiele osób myśli, że w Internecie panuje pełna anonimowość i nie zdają sobie sprawy z tego, że można ich zidentyfikować na wiele różnych sposobów. ; )

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń

W sieci zanotowano wiele anonimowych wejść. Zostaw komentarz, by system mógł zacząć proces autoryzacji.