niedziela, 19 marca 2017

cyberpunkowe przemyślenia #5 e-book = przyszłość?

Zdarzyło mi się raz, że chciałem pożyczyć „kilka” książek od mojej byłej dziewczyny. Skończyło się na tym, że w torbie podróżnej znalazło się ponad trzydzieści różnych pozycji. Dodaj do tego ciuchy na cały tydzień i wyjdzie ci całkiem niezły ciężar do dźwigania. Sam chciałem. Tamta sytuacja dała mi dużo do myślenia. Zainteresowałem się czytnikami e-booków; wizja posiadania wszystkich książek w jednym małym urządzeniu była bardzo kusząca. W końcu kupiłem mój pierwszy i używam go od ponad roku.

Tak… Jak możecie się domyślać, dzisiejszy odcinek cyberpunkowych przemyśleń będzie dotyczył e-booków.
Książki to były kryształki z utrwaloną treścią. Czytać można je było przy pomocy optonu. Był nawet podobny do książki, ale o jednej, jedynej stronicy między okładkami. Za dotknięciem pojawiały się na niej kolejne karty tekstu. Ale optonów mało używano, jak mi powiedział robot-sprzedawca. Publiczność wolała lektany – czytały głośno, można je było nastawiać na dowolny rodzaj głosu, tempo i modulację. - Tak pan Stanisław Lem w swoim „Powrocie z gwiazd” z 1961 roku pisał o e-bookach, chociaż nazwał je zgoła inaczej. Na swój sposób przewidział przyszłość.
Ale czy e-booki rzeczywiście zastąpią papierowe książki?
Przed wynalezieniem druku przez Gutenberga (pomińmy to, gdzie tak naprawdę powstał po raz pierwszy. To wersja oficjalna) książki były przepisywane przez odpowiednich ludzi. Cały proces był czasochłonny i trudny; przepiszcie całą powieść bez ani jednej pomyłki. Czasem też kopiści zmieniali treść, bo wydawała im się nieodpowiednia. Trudno się dziwić, że aż tak wiele osób nie potrafiło czytać oraz że książki były drogie.
Wszystko zmieniło się w roku 1450. Nareszcie można było w łatwy i szybki sposób zrobić nie jedną, ale wiele kopii. Miało to wielki wpływ chociażby na edukację, ale nie o skutkach wynalezienia druku chcę pisać. No, nie do końca. Mnisi stracili pracę, coraz mniej osób zlecało im przepisanie książki. Czy to dobrze, czy nie, nie mnie oceniać.
Do czego jednak zmierzam?
Skoro wynalezienie druku sprawiło, że własnoręczne, mozolne i arcytrudne przepisywanie książek przeszło do historii, to dlaczego e-booki nie zrobiły tego samego? Z technicznego pozoru widzenia powinny mieć tak wielki wpływ jak druk - przecież przez brak fizycznej kopii zdecydowanie ułatwiają ich kopiowanie. Wystarczy na komputerze użyć odpowiedniego skrótu, by mieć drugiego e-booka. Dlaczego ludzie wciąż wolą czytać literki naniesione na papier? Wydaje mi się, że znam odpowiedź. Albo nawet kilka. Oczywiście wszystkie dotyczą sytuacji w Polsce.
1. Ludzie to tradycjonaliści, którzy nie lubią korzystać z nowych technologii. Oczywiście nie mam zamiaru uogólniać, ale tak szczerze, to ile starszych osób korzysta z chociażby smartfonów czy komputerów? Wiem, że pod tym względem jest coraz lepiej, coraz więcej się przekonuje, ale myślę, że jednak jest więcej osób na „nie”. Bo nowe, bo „komputerek”, bo coś tam.
2. Związane z technologią. Sam, gdy zdecydowałem się na kupno czytnika, szukałem w Internecie informacji o różnych modelach. Tu pojawia się problem: który wybrać? Czy postawić na dość znany Kindle od Amazona, polski inkBook czy może mało znany francuski Cybook od firmy Booken? Czy wziąć ze systemem pracującym na Androidzie czy na jakimś innym? Duży, mały? Jak długo wytrzymuje bateria? Czym się różnią formaty epub, mobi oraz PDF? Jest wiele rzeczy, które początkujący musi sprawdzić, żeby potem nie żałować swojej decyzji. A co z papierową książką? Wystarczy wejść do biblioteki/księgarni i kupić. W innych sklepach będzie taka sama i najwyżej będzie różnić się ceną.
3. Także związane z technologią. Jak ostatnio czytałem, raptem jedna trzecia osób czytających e-booki korzysta z czytników. Reszta czyta na tabletach/smartfonach/komputerach. Skoro się da, to po co inwestować w dodatkowe urządzenie? Chociażby po to, że od czytania na ekranie tabletu bolą oczy, podobnie jest z monitorem komputera czy laptopa. Podejrzewam, że podobnie ludzie myślą o czytnikach, co akurat jest błędne. Ale nie da się tego wytłumaczyć każdemu.
4. Aspekt kolekcjonerski. Kiedy wchodzę do czyjegoś mieszkania, łatwo idzie sprawdzić czy właściciele czytają książki. Wystarczy poszukać jakichś regałów czy półek. Przy okazji równie łatwo idzie określić wielkość zbioru. Krótko mówiąc, jest czym się chwalić. W przypadku e-booków, no cóż, nie da się ich postawić na półkach, chyba że na tych wirtualnych. Odpowiednikiem pokoju przerobionego na dobrze zaopatrzoną, domową biblioteczkę jest jedno urządzenie często mieszczące się w kieszeni spodni. Czymś takim ciężko się pochwalić. No i też nie czuć, że coś mamy, przecież wszystko znajduje się na nośniku danych.
5. Opinia przeczytana na Internecie. E-book to nie prawdziwa książka. Jeśli komuś jest lepiej z taką myślą, to jego wolą, nie ma co na siłę nikogo przekonywać. Po prostu zauważyłem tendencję do częstych kłótni na linii zwolennicy elektronicznych książek i tych papierowych, które, co mnie dziwi, najczęściej wywołują ci drudzy, jakby przeszkadzało im, że ktoś woli korzystać z czytników.
6. Papierową książkę teoretycznie łatwiej pożyczyć. Po prostu idziemy, bierzemy i tyle, bez kombinowania z włączaniem komputera, noszenia kabla czy włączania Internetu. Papierową książkę teoretycznie łatwiej przeczytać. Bierzemy i czytamy, nie martwiąc się czy wystarczy nam baterii. Jedynie światło, a raczej jego brak, może być problemem.  Piszę „teoretycznie”, bo wszystko zależy od osobistych preferencji.
7. Cena. Teoretycznie e-booki powinny być dużo tańsze od papierowych wersji. W końcu odpadają koszty druku, magazynowania et cetera. Często zdarza się jednak tak, że ceny utrzymują się na tym samym poziomie albo na korzyść papieru. Dlaczego tak jest? Oczywiście żeby zachęcić do kupowania tradycyjnych książek. Jedna osoba, która wydała własną powieść, powiedziała, że w momencie pojawienia się e-booka stracił dochody z papieru. Elektroniczną książkę można w bardzo łatwy sposób spiracić i upowszechnić całkowicie za darmo, a jestem pewien, że wydawnictwa zdają sobie sprawę z tego ryzyka.
Myślę, że wymieniłem wszystkie najważniejsze powody.
Ciężko mi odpowiedzieć na pytanie, czy e-booki to przyszłość. Myślę, że w najbliższych kilkudziesięciu latach nie stanie się tak, że elektroniczne książki całkowicie zastąpią te papierowe, myślę, że dopiero pokolenie po mnie będzie miało szansę to zmienić, a jestem przecież bardzo młodym człowiekiem. O ile to następne pokolenie w ogóle będzie chciało czytać książki, ale to materiał na inne przemyślenia.
Pozdrawiam serdecznie,
graf zer0. 

12 komentarzy:

  1. Kocham książki, ale doskonale Cię rozumiem, bo sama już wielokrotnie myślałam o e-booku. Najważniejsze co mnie powstrzymuje, to strach przed tym, że nie wszystkie książki, które chciałabym przeczytać, mają swoją wersję e-bookową. Co o tym sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Obecnie to praktycznie wszystkie nowe książki wydawane są także w wersji elektronicznej. E-booki w obu najbardziej popularnych formatach, audiobooki rzadziej, ale też mają swoje grono odbiorców.

      Obawy są nieuzasadnione, bo do tej pory za każdym razem udało mi się znaleźć elektroniczną wersję papierowej książki. ; ) A szukałem z różnych gatunków: szeroko pojęta fantastyka, horrory, kryminały, et cetera.

      Przy odrobinie wolnego czasu można przejrzeć ofertę Legimi, która jest bardzo bogata. Kilkanaście tysięcy książek, ich liczba powoli zbliża się do dwudziestu tysięcy.

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń
  2. Uwielbiam e-booki, ale tylko w podróży. Czasem wkurza mnie to, że na niektóre książki trzeba czekać. Fakt, nowości ukazują się w formie elektronicznej, ale nie zawsze pokrywa się to z premierą wersji papierowej. Ponadto wersje papierowe mają swój urok, którego raczej nic nie zastąpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Ja cenię sobie przede wszystkim wygodę. Mogę czytać praktycznie wszędzie i w praktycznie każdej pozycji: czy to stojąc w autobusie czy to leżąc na boku na łóżku.

      Co do nowości: nie miałem z tym problemu. Pomijając fakt, że mało kiedy czytam nowe książki w dniu premiery.

      Yep, ostatnio po dwóch miesiącach wszedłem do księgarni (pracuję w tych samych godzinach, co tego typu sklepy) i aż się zdziwiłem, że okładki mogą być aż takie ładne. Przy kupowaniu e-booków mało kiedy zwracam na to uwagę.

      Dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam,
      graf zer0.

      Usuń
  3. Bardzo dobry post i chyba mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że bardzo na teraz.

    Reszta czyta na tabletach/smartfonach/komputerach. Skoro się da, to po co inwestować w dodatkowe urządzenie? Chociażby po to, że od czytania na ekranie tabletu bolą oczy, podobnie jest z monitorem komputera czy laptopa. Podejrzewam, że podobnie ludzie myślą o czytnikach, co akurat jest błędne. Ale nie da się tego wytłumaczyć każdemu. — Absolutnie tak. Dla wielu ludzi czytnik to po prostu drugi tablet z tą różnicą, że jedynie do czytania. I prawdę mówiąc, ja sama początkowo tak sądziłam, bo niby skąd miałabym wiedzieć więcej, dopiero gdy zainteresowałam się zakupem (bo jak mi wyskoczyła dwa razy gorsza wada, to zaczęłam rezygnować z czytania na telefonie). Szkoda, że ludzie nie wiedzą o tym, że jest tam ten e-papier i jak to funkcjonuje, bo może przestawiliby się.

    Tak z ciekawości, jaki wybrałeś? Czekam na wypłatę, by się zdecydować ostatecznie, bo od kilku tygodni tak grzebię, szukam informacji o nich. Na co zwracałeś uwagę przy zakupie?

    Aspekt kolekcjonerski. Kiedy wchodzę do czyjegoś mieszkania, łatwo idzie sprawdzić czy właściciele czytają książki. Wystarczy poszukać jakichś regałów czy półek. Przy okazji równie łatwo idzie określić wielkość zbioru. Krótko mówiąc, jest czym się chwalić. — O, właśnie. Znajdź osobę, która lubi czytać książki i nie marzyła o ładnej biblioteczce.
    E-book to nie prawdziwa książka. Jeśli komuś jest lepiej z taką myślą, to jego wolą, nie ma co na siłę nikogo przekonywać. — To też często słyszałam, przez pewien czas sama trochę tak uważałam. Znaczy się — taka papierowa książka zawsze dawała mi poczucie, że „hej, to naprawdę książka, ma strony i okładkę, mogę tego dotknąć”. Z e-bookami jest o tyle kłopot, że nie nie ma tego zapachu nowej książki ani tego szelestu przewracanych stron. Tyle że nie jestem już taka przekonana, czy im to umniejsza w jakiś sposób.

    No i dochodzi jeszcze cena czytnika, na które setki trzeba wyłożyć, a później jeszcze kupić te e-booki. Może ten pierwszy wkład gotówki trochę odpycha, ale coś kosztem czegoś. I mniej miejsca w torbie zajmie taki czytnik.

    Jeszcze jedno pytanie mam, jak jest z czcionką na czytniku? Można ją zwiększyć czy zmniejszyć? W książkach jest teraz z tym lepiej, ale nadal niektóre mają mikrorozmiar i, cóż, trochę to wadzi. Więc zastanawiam się, jak to jest z czytnikami.

    Dziękuję za post i z góry za odpowiedzi na pytania.

    Pozdrawiam ciepło,
    Acrimonia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Będę odpowiadał akapitami. Dłuższa przerwa to znak, że odpowiadam na następny.

      Dziękuję bardzo za komplement.

      Raz na pewnej grupce rzuciłem stwierdzeniem, że trochę denerwuje mnie fakt, iż ludzie bardzo często narzekają, że bolą ich oczy od czytania e-booków i że prawdopodobnie nigdy nie korzystali z dobrej jakości czytników, więc tylko robią zły PR. W odpowiedzi dostałem komentarz, że "ta, jakiś koleś na pewno wie lepiej, jak czują się moje oczy". Próby wytłumaczenia, że chodzi o urządzenia za przynajmniej czterysta złotych, były bezskuteczne. Niektórzy po prostu nie chcą tego zrozumieć.

      Wybrałem Cybook Muse Frontlight. Kosztował mnie pięćset złotych, ale zawsze tę sumę można rozłożyć na raty, gdyby ktoś nie był skłonny wydać tyle pieniędzy naraz. W sumie to skusiła mnie jego przecena. X) Ale ma podświetlenie ekranu, co jest bardzo przydatne w nocy. Ma też sporo pamięci i jego 2 GB wystarczą na naprawdę wiele książek. Bateria wystarcza na miesiąc codziennego czytania po godzinkę. No i nie jest duży; można go bezproblemowo schować do kieszeni jeansów.
      Wszystko zależy od tego, z czego chcesz korzystać.
      Amazon i jego Kindle to gwarancja jakości. Tylko że ten czytnik skupia się na formacie mobi, co może być problematyczne.
      Legimi oferuje abonament na e-booki. Płaci się miesięcznie bodajże czterdzieści złotych i dzięki temu uzyskuje się dostęp do blisko dwudziestu tysięcy e-booków. Ale że nie czytam aż tak dużo w ciągu miesiąca, nie jest to dla mnie ekonomiczne. Legimi oferuje także czytniki, na których można korzystać z ich aplikacji.
      Można też wybrać urządzenie innej firmy, jak chociażby ja.

      Kiedyś marzyłem, z wiekiem jednak bardziej zależy mi na mobilności. Minie sporo czasu, zanim uda mi się zarobić na kupienie domu. Do tego czasu nie zamierzam inwestować w papierowe książki, bo po prostu nie mam gdzie ich trzymać.

      Yep, to też był mój problem na samym początku. Kupując e-booka, dostajemy tylko i wyłącznie plik. Tylko że jak zgubimy/zniszczymy książkę, będziemy zmuszeni do kupienia nowej. E-booka zaś można wrzucić gdziekolwiek: Dysk Google, pendrive, telefon.
      Poza tym, po co przejmować się opiniami innych? Mnie akurat tylko bawią komentarze, typu "hurr durr, e-book nie jest prawdziwą książką, a kto czyta takie coś, nie może nazwać się Prawdziwym Czytelnikiem".

      Ponownie się zgadzam, cena może zniechęcać. Fakt faktem istnieje pokaźna baza nielegalnych e-booków, ale ja jednak wolę wspierać ulubionych autorów.

      Czcionkę można dowolnie modyfikować. Jej wielkość, wygląd, grubość, wgrywać własne, et cetera. Dodatkowo można zaznaczać ulubione fragmenty, robić notatki (przydatne chociażby na studiach).

      Proszę bardzo. : )

      Również pozdrawiam,
      graf zer0.

      Usuń
  4. Czytnik świetna sprawa w podróży, zwłaszcza jak powieść w wersji papierowej waży tonę. W domu zdecydowanie wolę wersję papierową. Po prostu lubię powąchać, dotknąć, polizać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Ano, nie wyobrażam sobie na przykład czytać "Księgi wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" w wydaniu A4. Od takich właśnie powieści czy zbiorów mam czytnik. Aktualnie to czytnik mam od wszystkiego, szczerze mówiąc. X)

      Zapach nowej książki jest upajający, ale nie przyszło mi nigdy do głowy, żeby ją lizać. : P

      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz,
      graf zer0.

      Usuń
  5. W moim przypadku kolekcjonerstwo trwa nadal, mimo że mam czytnik ;)
    Co do punktu, ze wiele ludzi czyta na telefonach itp. oceniając potem, że przy czytaniu na czytniku również bolą oczy. Ja chyba jestem jakimś wybrykiem natury, bo czytając książkę na czytniku, męczę sie bardziej niż czytając ja na telefonie :O Możliwe, że problem jest w moim czytniku.
    Co do punktu siódmego. Zgadzam się, jezeli pojawi sie e-book, to juz następnego dnia jest na chomiku. Jednak znam autorów, wydających TYLKO papierowe wersję swoich książek, A i tak jakimś cudem znaleźli sie na chomiku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Często jestem bliski złamania mojego postanowienia o niekupowaniu papierowych książek. Okładki czasem są aż tak piękne, że chciałoby się je mieć u siebie w domu na półce.

      Wszystko zależy od Twojego czytnika, tak myślę. Te dobre opierają się na technologii e-papieru, który jest taki sam dla oczu, jak zwyczajna książka. Może masz czytnik z wyświetlaczem LCD?

      Często i gęsto powstają PDF-y, które z normalnym e-bookiem nie mają wiele wspólnego.

      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz,
      graf zer0.

      Usuń
  6. I mój Ukochany upolował sobie czytnik - a raczej dostał go 2 lata temu na święta. Mimo, że na pewno jest to bardzo wygodnym rozwiązaniem - Jemu i tak wciąż zdarza się wracać do klasycznej wersji książek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Kupno czytnika nie wiąże się z rozstaniem z papierowymi książkami na zawsze. Ja chociażby chodzę do biblioteki. Gdy mam czytnik, to nie mam tak, że chcę posiadać wszystkie książki na własność, jak to było w przypadku papieru. Nawet nie marzę już o własnej biblioteczce, bo nie ma na to miejsca. I jak wiem, że w bibliotece widzę dosyć pokaźny zbiór powieści Lema, to nie chcę marnować pieniędzy i po prostu wypożyczam.

      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz,
      graf zer0.

      Usuń

W sieci zanotowano wiele anonimowych wejść. Zostaw komentarz, by system mógł zacząć proces autoryzacji.