niedziela, 23 kwietnia 2017

cyberpunkowe przemyślenia #10 czym jest cyberpunk?

Prawdopodobnie to od tego wpisu powinienem zacząć serię „cyberpunkowych przemyśleń”. Pewnie część z osób, które zawitały na mojego bloga, zastanawiały się, czym w ogóle jest ten cały cyberpunk. Nie wątpię, że niektórzy po raz pierwszy mieli do czynienia z tym pojęciem. Dlatego postanowiłem w przystępny, mam nadzieję, sposób wytłumaczyć z czym to się je. Proszę zatem o wyrozumiałość, jeśli kogoś, kto zna temat, uraziłoby spłycanie przeze mnie poszczególnych kwestii. Obiecuję, że w przyszłości zostaną przeze mnie rozwinięte.

Ogólnie można powiedzieć, że cyberpunk to podgatunek fantastyki naukowej (science fiction). Osobiście twierdzę, że to nurt wypełniający lukę pomiędzy współczesnością, a daleką przyszłością, którą można znaleźć w space operach, hard science fiction i innych powieściach i tak dalej, których akcja rozgrywa się w kosmosie. Cyberpunk zaś jest zazwyczaj bardziej przyziemny, choć nie zawsze.
Nie ogranicza się tylko do powieści i opowiadań. Bez problemu można znaleźć cyberpunkowe filmy, mimo że nie jest ich dużo („Blade Runner”, „Ghost in the Shell”, poniekąd trylogia „Matrix”), anime (wspomniane „Ghost in the Shell” czy „Akira”), papierowe gry RPG (Shadowrun, Cyberpunk 2020) czy gry komputerowe (seria gier cRPG Shadowrun, seria Deus Ex, zapowiedziany na „when it’s done” Cyberpunk 2077 od polskiego studia CD Projekt RED). Jest tego zdecydowanie więcej, ale moim celem nie jest wypisywanie wszystkiego, co jest godne uwagi. Od tego mam cykl „pseudo-recenzji”.
Niestety nie jest to bardzo popularny gatunek, przynajmniej w Polsce. Za granicą można znaleźć wielu anglojęzycznych pisarzy, którzy próbują swoich sił tworząc powieści wpisujące się w ten gatunek.
Najsłynniejszym jest oczywiście William Gibson, uznawany za twórcę gatunku. Czy w istocie nim jest, to sprawa trochę dyskusyjna. „Neuromancer” został wydany w 1984 roku, zaś „Blade Runner” miał swoją premierę w 1982. Chyba że za początek uznamy opowiadanie Gibsona pod tytułem „Johny Mnemonic”, które swoją drogą doczekało się ekranizacji (jeszcze nie miałem okazji obejrzeć).
O dziełach będzie jednak innym razem, czy to we wpisie z serii „cyberpunkowych przemyśleń” czy w formie „pseudo-recenzji”.
Słowo „cyberpunk” można podzielić na dwie części: „cyber-„ i „-punk”.
1. Istotą cyberpunku jest związek człowieka z otaczającą go z każdej strony technologią. Trzeba tutaj wymienić silne usieciowienie, dostęp do Internetu z praktycznie każdego miejsca o każdym czasie, często i gęsto bez konieczności używania jakichkolwiek sprzętów. Jak to jest możliwe? Między innymi dzięki różnym modyfikacjom, którym ludzie się poddają. Cyberwszczepy, implanty, wysoce zaawansowane protezy rąk, nóg, płuc, oczu, czegokolwiek, czego sobie tylko zażyczymy. Ludzie pakują w siebie elektronikę tylko po to, żeby uzyskać dostęp do czegoś więcej niż byli do tej pory w stanie. Modyfikacje nie ograniczają się tylko do wspomnianych cyberwszczepów; często są to także te związane z genetyką i tak dalej. Transhumanizm to dobry przykład.
W cyberpunkowym świecie, świecie przyszłości, widok odrutowanego (określenie na tych, którzy zgodzili się na różne wszczepy) człowieka nie powinien robić na nikim wrażenie, chyba że ten ktoś ma po prostu dostęp do bardziej zaawansowanych implantów. Wszystko zależy też od realiów: w „Deus Ex Human Revolution” rewolucja dopiero się zaczyna i wiele osób jest przeciwko cyberwszczepom, co uzasadnione jest fabularnie. O tym jednak w przyszłości, kiedy będę pisał pseudo-recenzję tej gry.
W systemie papierowego RPG „Cyberpunk 2020” istnieje swego rodzaju limit wszczepów, które możemy w siebie wpakować. Każdy kolejny zbliża nas do granicy, której przekroczenie powoduje szaleństwo odrutowanego. Do pacyfikowania takich nieszczęśników została powołana jednostka specjalna, ale o tym także kiedyś, nie tylko w „cyberpunkowych przemyśleniach”, ale także w jednym z moich opowiadań. Stay tuned.
Wspomniane już przeze mnie silne usieciowienie społeczeństwa i powszechni dostęp do czegoś, co  nie jest określane mianem Internetu, tylko cyberprzestrzeni. Owszem, można to podpiąć pod termin Internetu, jednak w tym gatunku to coś więcej niż zwyczajna sieć. Cyberprzestrzeń często związana jest z technologią wirtualnej rzeczywistości: podłączamy się do konsoli/decku lub wsiadamy na „wierzchowca”, jak to się dzieje w opowiadania/mini-powieści Jacka Dukaja „Król Bólu” i wchodzimy w wirtualną rzeczywistość. Można przy tym przybierać różny wygląd, et cetera. Oczywiście istnieje ryzyko, że poniesiemy śmierć, jeśli ktoś postanowi nas zaatakować. Nasza odporność często zależy od jakości cyberwszczepów odpowiedzialnych za połączenie z cyberprzestrzenią, zainstalowanych „antywirusów”, używanego decku i tak dalej. Sporo jest wizji, jakby to miało wyglądać i każda wydaje mi się warta poznania.
Dochodzi do tego także wiele aspektów związanych z korzystaniem z Internetu w obecnych czasach, ale przerobionych, przerysowanych, rozwiniętych, zależy jak patrzeć.

2. „-punk” jest równie ciekawy. Ogółem cyberpunk to po części dystopia: próżno szukać optymistów wierzących, że kiedyś będzie lepiej. Nad światem panują mega korporacje, tajne organizacje i inne takie - idealne miejsce dla fanów przeróżnych teorii spiskowych. Przynależność do danego państwa, narodu często zostaje zastąpiona przez przynależność do korporacji, w której nasi rodzice pracują. Albo do której nas sprzedali.
Zazwyczaj rządy, prezydenci, premierzy mają niewiele do powiedzenia, gdyż liczy się głównie kasa, w której zarabianiu niewątpliwie pomaga globalizacja. Policja, służby porządkowe nie mają aż tak wielkiej władzy. Pojawia się motyw wspomnianych organizacji, czających się w półświatku, „bawiących się” w nielegalne interesy, sprawujących władzę. Czarne rynki broni, informacji, narkotyków, cyberwszczepów niedopuszczonych do codziennego użytku, ludźmi, narządami kwitną. Przestępczość kwitnie. Gangi, mniejsze czy większe, są dosyć popularne, mafie podobnie.
Odnosi się to także do samych ludzi i ich podejścia. „High tech & low life”, rozkład moralny. Nic nie jest czarne ani białe; wszystko skąpane jest w odcieniach szarości. Kult ciała jest dosyć popularny, liczy się styl, wygląd, a nie to, czy jesteśmy dobrymi ludźmi. Poruszane są często wątki różnych postaw życiowych, filozofii czy ideologii, pojawiają się pytania o dusze, Boga, świadomość oraz inne takie.
Przekrój społeczeństwa jest podobny do tego, który mamy obecnie. Są jednak większe przepaści pomiędzy poszczególnymi poziomami życia. Mało kto potrafi dogonić właścicieli ogromnych firm i korporacji, obrzydliwie bogatych person, które mogą pozwolić sobie na życie na najwyższych piętrach miast, wydawałoby się, że z dala od przemysłowych zanieczyszczeń i problemów biedniejszych ludzi. O tym, żeby wdrapać się w hierarchii marzą korpoludki, wiecznie pracujące jak te małe mrówki. Już nic nie mówiąc o tych najniżej stojących, typowej patologii pełnej ćpunów, przestępców, et cetera.
Przy czym świat jest zazwyczaj bardzo przeludniony, a mieszkanie w kubiku dwa metry na dwa metry na dwa metry nie jest niczym dziwnym. Mało wolnej przestrzeni, dużo, naprawdę dużo ludzi, którzy rozmnażają się w zatrważającym tempie. Megalopolis na porządku dziennym, miasta z liczbą mieszkańców oscylującą wokół kilkudziesięciu milionów, jeśli nie więcej.

I to by było na tyle, przynajmniej na razie. We wstępie napisałem, że mam zamiar rozwinąć poszczególne kwestie i słowa dotrzymam, ale wszystko w odpowiednim czasie. Nie chcę na początku zarzucać zbyt wielką ilością informacji.
Pozdrawiam serdecznie,
graf zer0.

4 komentarze:

  1. Przyznaję, że cyberpunkiem mało się interesuje i nawet nie dlatego, że nie lubię, ale czasu mi brak na ogarnięcie wszystkiego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Trudno się dziwić. Jest przecież sporo gatunków literatury. Sam byłem zdziwiony ilością książek, które można zaliczyć do horroru.
      Ale cyberpunku po polsku jest raczej mało. Trzeba się zaprzyjaźnić z językiem angielskim i czytać anglojęzycznych autorów.

      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń
  2. wydaje się odjechane jak kiedyś znajdę chwilę może się kuszę choć przyznam , że gatunek totalnie mi obcy:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Zdecydowanie jest odjechany. Szczególnie wtedy, kiedy gra się w sesje RPG z dobrym Mistrzem Gry, który czuje ten klimat i potrafi wymyślić naprawdę ciekawą historię, postacie, et cetera.

      Zachęcam do zapoznania się z cyberpunkiem. : )

      Pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń

W sieci zanotowano wiele anonimowych wejść. Zostaw komentarz, by system mógł zacząć proces autoryzacji.