niedziela, 2 kwietnia 2017

cyberpunkowe przemyślenia #7 wymienić ciało na nowe

Dzisiejsze cyberpunkowe przemyślenia sponsorowane są przez „Focusa”. A przynajmniej chciałbym, żeby tak było, bo to/ten/ta czasopismo/magazyn/gazeta jest świetnym źródłem inspiracji do tego rodzaju postów. Naprawdę.

Przeczytałem artykuł o bardzo intrygującej mnie operacji. Po tytule chyba można domyślić się jakiej.
Doktor Sergio Canavero, zapowiedział, że w 2017 roku dokona przełomowego zabiegu polegającego na przeszczepie nowego ciała do starej głowy albo nowej głowy do starego ciała, zależy jak na to spojrzeć. „Chętnym na operację jest Walery Spirydonow, trzydziestojednoletni grafik z Rosji, który cierpi na nieuleczalną chorobę Werdinga-Hoffmana. To odmiana rdzeniowego zaniku mięśni — w rdzeniu kręgowym chorego obumierają neurony odpowiedzialne za kontrolę mięśni. Te zaś słabną i zanikają, uniemożliwiając samodzielne chodzenie, siedzenie, posługiwanie się rękami, a w końcu także oddychanie. Mózg Spirydonowa jest sprawny, ale ciało stopniowo odmawia mu posłuszeństwa”*
Nie brzmi to zachęcająco, prawda?
Tym bardziej nie dziwi mnie, że tak naprawdę skazany już na powolną śmierć mężczyzna zdecydował się na tak ryzykowną operację. Szanse na przeżycie są niewielkie, ale jeśli w perspektywie i tak ma umrzeć… Przynajmniej w jakimś tam stopniu przyczyni się do rozwoju medycyny, a jeśli zabieg się uda, zyska nowe, sprawne ciało.
W artykule wymieniono kilka przeszkód.
Pierwsza z nich to wątpliwości, czy mózg biorcy wytrzyma schłodzenie niezbędne do przeprowadzenia zabiegu (12-15 stopni, gdy normalna temperatura ciała to 36,6). Szacuje się, że ma na to tylko 25%.
Druga to fakt, że nikt wcześniej nie połączył rdzenia kręgowego przeciętego na wysokości szyi. Istnieje więc ryzyko, że zakończeń nerwowych nie da się połączyć, a wówczas pacjent będzie trwale sparaliżowany.
Trzecia to możliwe odrzucenie nowego ciała/nowej głowy. Takie sytuacje zdarzają się przy przeszczepie chociażby nerki, a co tu mówić o całym ciele! Mało kogo by zdziwiło, gdyby układ odpornościowy postanowił zaatakować obcy fragment, co równałoby się śmierci Spirydonowa.
Sama operacja miałaby trwać od trzydziestu sześciu godzin do aż siedemdziesięciu dwóch, a zespół miałby liczyć siedemdziesiąt pielęgniarek i osiemdziesięciu chirurgów. Trzeba przyznać, że to spore liczby i pokazuje, że sam zabieg będzie cholernie skomplikowany i trudny.
Śmiałe plany Canavero budzą kontrowersje wśród wielu osób, w tym innych lekarzy. Jakby nie patrzeć, nowe ciało będzie w pełni sprawne. Operacja może się nie powieść i zdrowe organy zostaną po prostu zmarnowane, a mogłyby posłużyć do uratowania życia nawet siedmiu osobom. Dodatkowo nikt nie obiecuje przecież, że jakość życia rosyjskiego pacjenta będzie lepsza po zabiegu; może się okazać, że Walery będzie sparaliżowany albo nie uzyska pełnej sprawności. Oczywiście to i tak będzie bardziej optymistyczna wizja od nieuchronnej śmierci.
Podobne operacje były już przeprowadzane w przeszłości, ale na zwierzętach. Sowiecki chirurg, Władimir Demichow, interesował się przeszczepami i „przeszczepił na przykład kawałek szczeniaka — głowę, szyję i przednie łapy — na szyję dorosłego owczarka niemieckiego. Psy miały połączone układy krwionośne i nerwowe. Spośród dwudziestu czterech takich hybryd rekordzista żył dwadzieścia dziewięć dni zanim umarł wskutek powikłań pooperacyjnych. Każda z dwóch głów prowadziła — przynajmniej do pewnego stopnia — niezależne życie: inaczej reagowała, w innych porach spała czy jadła.”
Były także inne próby, na małpach czy myszach. W żadnym przypadku zwierzęta nie żyły zbyt długo, co nie nastraja pozytywnie do operacji przeprowadzonej na człowieku.
Ale zastanówmy się przez moment nad tym, co może się stać, jeśli jednak zabieg powiedzie się, a Spirydonow przeżyje i będzie mógł normalnie funkcjonować. Zdecydowanie będzie to jedno z najważniejszych wydarzeń we współczesnej medycynie. Ale co dalej? Podejrzewam, że nic. Sądzę, że to tylko eksperyment i wątpię, żeby w najbliższych latach takie operacje stałyby się bardzo popularne. Koszt to „tylko” piętnaście milionów euro, na nasze złotówki to ponad sześćdziesiąt milionów. Wyobrażacie sobie zebrać taką sumę pieniędzy, by przeprowadzić tylko jedną operację? Czy życie jednego człowieka jest warte aż tak dużo? Teraz nie chodzi mi jedynie o gotówkę, ale także o to, o czym wspomniałem wcześniej: z jednego zdrowego ciała można pobrać tyle organów, że wystarczyłyby na uratowanie siedmiu innych osób. Jedna osoba albo siedem. Myślę, że sprawa jest oczywista.
Jeśli jednak technologia druku 3D zostanie usprawniona i umożliwi szybkie drukowanie narządów albo naukowcom uda się takie organy wyhodować, wtedy może przeszczep całego ciała zostanie spopularyzowany, żeby pomóc ludziom z wysokim stopniem niepełnosprawności. Zacznijmy jednak od tego, że planowany zabieg musi się udać.
Pozdrawiam serdecznie,
graf zer0.


*Ten i inne cytaty zostały wzięte z numeru 3/258 „Focusa”.

6 komentarzy:

  1. Po tytule myślałam, że artykuł będzie o protezach, które w miarę upływu czasu stają się coraz bardziej zaawansowane i coraz lepiej oddają ludzkie funkcje. Idąc tym tropem powolna androizacja (czy to dobre słowo?) ludzkiego ciała wydaje się być coraz bliższa.
    Z drugiej strony mamy do czynienia z przypadkiem, który przypomina mi trochę mokry sen doktora Frankenstaina. Po pierwsze stosunkowo trudno mi sobie wyobrazić zdrowe ciało, które ktokolwiek chciałby oddać. A po drugie, w przypadku powodzenia takiego przedsięwzięcia, miałabym ogromne obawy, czy nie dojdzie do nadużyć na ogromną skalę. Z punktu widzenia mojej pokrętnej moralności pomysł przeszczepiania całego ciała wydaje mi się obrzydliwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na protezy przyjdzie jeszcze czas, ale najpierw muszę się rozeznać w obecnej sytuacji. Na jednej z grup na Facebooku wrzucali bardzo często filmiki z prezentacji takich bardzo zaawansowanych protez i wyglądały naprawdę obiecująco, jednak od tego czasu sporo mogło się zmienić.
      Przyznam, że kiedyś myślałem o tym, żeby pójść na inżynierię biomedyczną, ale życie skierowało mnie w stronę innego zawodu.

      To zdrowe ciało oczywiście miałoby należeć do martwego już człowieka. Podobnie jest przecież z dawcami różnych organów: w większości dawcy już nie żyją.
      O jednej rzeczy nie pomyślałem podczas pisania tej części cyberpunkowych przemyśleń. Jeśli planowana przez doktora Canavero powiedzie się i pacjent rzeczywiście będzie w pełni sprawny, to zdecydowanie będzie to postęp w medycynie. Żeby przeszczepić głowę, trzeba ją najpierw odciąć od "oryginalnego" ciała, a potem "przykleić" do nowego. W obu ciałach muszą przerwać rdzeń kręgowy, a potem połączyć go z powrotem. Jeśli to się powiedzie i pacjent będzie mógł bezproblemowo chodzić, kto wie, czy nie będę tej metody próbować z niepełnosprawnymi? Może wtedy przeszczepy ciała nie będą potrzebne, bo wystarczy połączyć odpowiednie "przewody"?
      Kto wie co przyniesie przyszłość. Staram się chociaż trochę ją przewidzieć w swoim cotygodniowym cyklu cyberpunkowych przemyśleń. : )

      Dziękuję bardzo za komentarz i serdecznie pozdrawiam,
      graf zer0.

      Usuń
    2. Kurde podziwiam Twój optymizm w tej materii, bo ja to widzę jakoś bardziej ponuro, bo zamiast operacji na niepełnosprawnych oczami wyobraźni ujrzałam ponury obrazek, gdzie podstarzali multimiliarderzy ze zniszczonymi przez wiek, tryb życia i używki organizmami, szukają sobie "dawców". Czarny rynek "ciał" hula w najlepsze. Młodzi nieszczęśnicy znikają bezpowrotnie, by jedynie przedłużać żywot krezusów... Zdrowy rozsądek mówi mi, że niepotrzebnie panikuję i ten pomysł jest głupi, ale ziarno zostało już posiane.
      Dlatego zamiast testowania jak bardzo można "podmieniać" organy między ludźmi, jestem absolutną fanką szukania alternatyw do ludzkich narządów. Organiczne by-passy hodowane na szpinaku, eksperymenty na komórkach macierzystych, bioniczne protezy i takie tam =D

      Usuń
    3. Może to brzmieć jako optymizm, ale skłaniam się bardziej ku realizmowi. No i to są tylko hipotetyczne założenia.
      Niepotrzebnie panikujesz, bo... taki czarny rynek już istnieje. Wystarczy posłuchać co na zachodzie Europy mówią o Europie Wschodniej (nas niestety też do niej zaliczają, mimo że należymy do kultury zachodniej): że mafie polują na zbłąkanych turystów, porywają ich i dzielą na części. Tylko że zamiast "dzielenia na części" dostępny będzie pakiet, czyli całe ciało.
      Naukowcy cały czas próbują wyhodować organy, ale z różnym skutkiem.
      Widziałem nawet udane próby "wyhodowania" mięsa na żywym zwierzęciu, żeby nie trzeba było ich zabijać.
      O "takich tam", protezach i tak dalej będzie kiedy indziej, spokojnie. : )

      Usuń
  2. Jestem strasznie ciekawa jak to się wszystko dalej potoczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej.

      Przekonamy się już za kilka miesięcy. Albo za kilka lat. Lub za kilkanaście. X)
      Niemniej myślę, że warto czekać na wyniki niezależnie od tego, jak długo to wszystko potrwa.

      Dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam,
      graf zer0.

      Usuń

W sieci zanotowano wiele anonimowych wejść. Zostaw komentarz, by system mógł zacząć proces autoryzacji.