niedziela, 10 września 2017

cyberpunkowe przemyślenia #12 - microchip w Szwecji

Dzisiaj ponownie odniosę się do filmiku, który znalazłem. 

Link tutaj.

Amatorskie tłumaczenie dla tych, którym z angielskim nie po drodze:

Mikroczip we wnętrzu Twojej ręki otwiera drzwi w biurze przyszłości.
Korporacja w Sztokholmie (Szwecja) oferuje elektroniczne implanty jego dwóm tysiącom pracowników.
Największą korzyścią, jak myślę, jest wygoda. Chip znacznie ułatwi Twoje życie. Myślę, że to właśnie dlatego tak wiele osób uważa to za coś ciekawego, ponieważ nie musisz mieć kluczy. Nie musisz używać znaczników ani czegokolwiek innego do skorzystania z drukarki. Dzięki temu możesz zapłacić za przelot, możesz także pójść do miejscowej siłowni et cetera.
Ale możliwości implantów sięgają daleko poza biuro.
Noszenie gotówki przy sobie, portfela czy plastikowej karty. To oczywisty krok naprzód, naturalnym krokiem naprzód dla elektroniki jest przeniesienie się do naszych ciał.
Fuzja człowieka i maszyny może sprawić, że będziemy bardziej wolni albo zmienić nas w programowalne roboty.
Mógłbyś zbierać informacje o swoim zdrowiu, mógłbyś poznać informacje o tym, gdzie byłeś, jak często pracujesz, jak długo pracujesz, czy wychodzisz na przerwę na toaletę i rzeczy tego typu. Wszystkie podobne informacje mogłyby być możliwe do zebrania. Pojawia się pytanie: co się stanie później? Do czego zostaną wykorzystane? Kto będzie z nich korzystał? Kto będzie miał do nich dostęp?

Szkoda, że filmik był tak krótki, ale zdecydowanie widać, że to wycinek z jakiegoś większego wywiadu, programu. Niestety byłem zbyt leniwy, by poszukać całości, traktuję to bowiem jako swego rodzaju bodziec do kolejnych przemyśleń. Niedopowiedzenia zostawiają spore pole do manewru pod tym względem.
Sama idea nie jest nowa. Nie oni pierwsi postanowili wszczepić chip pod skórę. Nie pamiętam nazwiska, ale jeden pan zrobił to samo już dobrych parę lat temu, dzięki czemu zmienił swoją rękę w pilota do telewizora. Niby nic specjalnego, ale to wciąż były tylko próby. Jeśli się nie mylę, to miał także plany, by wszczepić sobie chip w mózgu, jednak nie wiem, jak to się skończyło. Pewnie poszukam w odpowiednim czasie.
Pojawił się także pomysł chipu, który zastąpiłby bilety w transporcie kolejowym. W innych w sumie też. Teoretycznie to spore ułatwienie: nie musielibyśmy nosić przy sobie kawałka papieru, który mógłby się gdzieś zgubić. Ot, przykładamy rękę, konduktor skanuje i po kłopocie. Tylko po co? Przecież mamy smartfony, które z powodzeniem mogą pełnić tę samą funkcję. Tak, znowu pojawia się argument, że chip mielibyśmy ciągle przy (w) sobie, a urządzenie zawsze można gdzieś zostawić. Ale to w sumie jedyny argument za, który do mnie przemawia.
Czy są jakieś racjonalne argumenty przeciw? Oczywiście możemy bawić się w zwolenników naturalności, jeśli chodzi o ciało ludzkie, że przecież nie chcemy zmienić się w ludzkie cyborgi et cetera. Możemy bawić się w różne teorie spiskowe, że dzięki czemuś takiemu rządy mogłyby nas śledzić, inwigilować. Chociaż nie, to akurat nie jest teoria spiskowa, tylko coś, co wydarzyłoby się na pewno. Już tłumaczę, dlaczego tak uważam.
Rok temu w USA dziecko zostało zjedzone przez aligatora. Ówczesny kandydat na prezydenta, transhumanista Zoltan Istvan, napisał wtedy artykuł „Czy implant mógłby uratować życie małego dziecka zaatakowanego przez aligatora?”, w którym między innymi wyraża nadzieję, że w przyszłości dzieci będą chipowane. Dzięki temu mielibyśmy kontrolę nad tymi, gdzie te nasze pociechy są, czy w rzeczywistości poszły do koleżanki na noc tak, jak powiedziały, czy może jednak wymknęły się na imprezę. I tak dalej.
Dzieci w końcu dorosną, chipy prawdopodobnie dalej będą pod ich skórami. Rząd mógłby mieć przecież mógłby z tego korzystać. Ktoś kogoś zabił? Można go łatwo zlokalizować. Ktoś się zgubił. To samo. Doprowadziłoby to pewnie do sytuacji, w której półświatek przestępczy pozbywałby się swoich chipów, żeby bez przeszkód zajmować się nielegalnymi interesami. Albo tatuaży, bo przecież nie musimy ograniczać się tylko do chipów, prawda? Tylko że wszystko można usunąć, więc to by niczego nie zmieniło.
Jeszcze zastanawiam się nad kwestią aktualizowania takich chipów, ale o tym napiszę przy innej okazji, jak będę zastanawiał się nad wszczepami, implantami i protezami.
Czytałem komentarze i cóż, ludzie nie są zachwyceni wizją tego, że ktoś mógłby kontrolować, śledzić nasze położenie… tylko czy tak nie jest już teraz? Wszystko zależy od nas, ale ile jest osób, które wrzucają masę prywatnych rzeczy na swoje profile? Tyle że o tym także w innym wpisie.

Chipy mogłyby być fajne, ale szczerze mówiąc, to nie jestem do nich przekonany. Nie chciałbym sobie żadnego wszczepić pod skórę, bo nie widzę sensu. Można je bezproblemowo zastąpić smartfonami. Ot, fanaberia.

Pozdrawiam serdecznie,
graf zer0.


2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Cześć.

      Dziękuję za uznanie. Naprawdę.

      Pozdrawiam serdecznie,
      graf zer0.

      Usuń

W sieci zanotowano wiele anonimowych wejść. Zostaw komentarz, by system mógł zacząć proces autoryzacji.